piątek, 3 marca 2017

Wagary

Wczoraj Hania zaliczyła swoje pierwsze wagary... i to w moim towarzystwie:-)
Musiałam zerwać się z pracy, żeby odebrać ją ze szkoły i zawieźć na lekcje polskiego. Planowałam poczekać na nią na miejscu i popracować. Wyszło tak, że spóźniłaby się co najmniej 10 minut a w dodatku nie miałyśmy przy sobie książek. Sytuacja była wyraźnie niesprzyjająca, bo Hania zaczęła jęczeć jak to strasznie nudno jest na tych lekcjach i jak to byłoby bosko, gdybyśmy razem fajnie spędziły czas... np w kafei Hanis Konditori. Namawiała, namawiała... no i też tam wylądowałyśmy... Uprzedziłam ją tylko, że tam też może jej się nudzić, bo ja mam pilną robotę do zrobienia (w domu nic bym nie zrobiła, bo natychmiast miałabym wklejoną w siebie przeziębioną Sonie).
Hania na to, że jak jej kupię coś dużego, słodkiego na pewno nie będzie się nudzić... Przy ciachu zajęła się rysowaniem a jak zabrakło jej kartki dorwała mój służbowy notatnik i oto co w nim znalazłam otwierając go na dzisiejszym spotkaniu;-)


   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz